11.11.2017

Od Lii do Demoness

Jeśli się bliżej przyjrzeć, to był to basior, który wyglądał jak baba. Szaro-czarny z różowymi dodatkami, postawa wpół basiorowa wpół waderowa no i jak stwierdzić płeć? Po głosie, i oczach. W KR nic nie wygadał, po drodze nic... milczenie. A więc gdy dotarłyśmy na miejsce ( wadera musiała iść kilka kilometrów pod górę, przez co jak dotarła była zdyszana ) Przypięłam samca do ściany w specjalnej sali. Jeśli mam ją dokładnie opisać, to była ona wielkości na tyle dużej, by pomieścić narzędzia tortur i jeszcze masę wolnego miejsca. Basior wyglądał na przerażonego, ale i tak nic nie mówił. Ta ściana na której wisiał była używana dwa razy, i nie wyglądała za ładnie. Było tutaj dość szaro.. jak stałam przodem do basiora, to po mojej lewej stronie były wielkie okna - mozaika.
- Pierwsze pytanie: Kim jesteś. W sensie imię, ksywka czy co tam jeszcze, i zawód. - mruknęłam siadając. Demoness była jakieś 5 metrów dalej oglądając narzędzia tortur, z czego większość nie była używana, chociaż miałam masę pomysłów. Basior milczał. Czyżby nie miał żadnych mocy? No, ale to nie ważne, bo i tak metal do którego go przypięłam niweluje magię. Więc? Po minucie czekania podeszłam do takiego drewnianego pudła, albo raczej skrzyni, po czym ją otworzyłam, i wyjęłam dwa sztylety. Jeden był zwyczajny. Taki ładnie wyszlifowany, z kością słoniową. A drugi.. zardzewiały. jakby nie używany. Który był bardziej niebezpieczny? No można się domyślić. Zatrzasnęłam skrzynię po czym podeszłam do wilka.
- Dobra. Dwa sztylety. Jeżeli będziesz współpracować, to tylko cię zamknę, lub wymarzę pamięć i wypuszczę. Jeśli będziesz tylko pomrukiwał, zabiję cię sztyletem normalnym, i to boleśnie. Jak będziesz cholernie mało współpracował, to śmierć będzie szybka i bezbolesna. Natomiast jak będziesz milczał całkowicie... - tutaj się uśmiechnęłam. - Najpierw tortury, które doprowadzą prawie całkowicie do śmierci, ale jednak nadal będziesz żył, po czym uwięzienie twojej duszy na wieki w tym sztylecie - wskazałam na zardzewiały. - To jak będzie?
- Nazywam się Ereos. - odparł z rezygnacją. - Nie mam przezwiska. Jestem z zawodu szpiegiem
- Cieszę się, że nie będę musiała cię zabijać. - odparłam wesoło - Dla kogo pracujesz?
- Dla klanu... który prowadzi wojnę.
- KLANY MAJĄ KOTY - mruknęłam z kwaśną miną - ale dobra, co to za "klan"?
- Mały, składający się głównie z wilków cienia i ziemi - odparł - Nie ma nazwy, ale powszechnie nazywa się IZN
- To skrót?
- Nie, nazwa.
- Efff.... Nooo i?
- Jak już wcześniej wspomniałem, prowadzi wojnę z... watahą. Klan mały, wataha wielka. Mimo że mamy wspaniałych taktyków przegrywamy liczebnością. Szukamy sojuszników
- No to źle trafiliście, bo ta wataha nie pomoże - mruknęłam - Mogę sama iść i poprowadzić wojnę czy coś, ale wataha się w to nie włącza.

< Demoness? Dołączamy do wojny? Bo nudzi mi się >

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz